..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Postać

   » Rozgrywka

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

Recenzja Neverwinter Nights



Ostatnio, z powodu zbyt dużej ilości wolnego czasu, ponownie skierowałem wzrok na moją półkę, która jest zagracona setkami gier na PC. Kierowany silnym „głodem realnej sesji RPG” której nie uświadczyłem od dobrego miesiąca, sięgnąłem po drugą, najlepszą z kolei rzecz- fioletowy krążek noszący na sobie pozłacany napis: Neverwinter Nights. Nie minęło kilka sekund, a wylądował on w napędzie i rozpoczęła się instalacja. Potem, za jego przykładem podążyły kolejne dodatki, i nim się spostrzegłem, powróciłem do świata Forgotten Realms.

Oryginalny Neverwinter Nights ujrzał światło dzienne kilka lat temu. Okazał się ogromnym przebojem crpg, należy też wspomnieć, że był jedną z pierwszych gier, które używały mechaniki trzeciej edycji D&D. Nie dziwi więc zapewne fakt, że zyskał sobie ogromne grono wielbicieli. Potem ukazały się dwa dodatki: Shadows of Undertide i Hordes of Underdark. O ile ten pierwszy nie szokował wyszukaną fabułą oraz epickim poziomem przygód, ten drugi był absolutnym hitem, a klimat i epickość wręcz z niego biły. NWN jest jedną z tych gier do których co jakiś czas się wraca, a savy ze swym herosami wypala na co drugiej płycie. Innymi słowy do gier kultowych, zajmujących na stałe miejsce w naszych wspomnieniach.

Niestety, osoby, które uświadczyły w ostatnim czasie dobrodziejstw takich gier crpg jak choćby KOTOR2, czy innych, oferujących niesamowity poziom graficzny programów, mogą być tym wspaniałym staruszkiem mocno rozczarowani. Efekty oferowane przez zasłużony silnik gry wydają się wręcz nieco archaiczne. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że już za czasów jej świetności, NWN nie górowała na tym polu. Jeżeli jednak użytkownikowi uda się przemóc, z pewnością wyjątkowo szybko zdoła się przyzwyczaić, a słaba szata graficzna nie będzie stanowiła problemu w poznawaniu magicznego świata Faerun’u.

Muzyka w tym programie składa się na szereg magicznych elementów, które to właśnie tworzą wyżej wspomniany niepowtarzalny, baśniowy klimat. Starzy wyjadacze z pewnością odnajdą wiele podobieństw do sławetnego Buldurs Gate 2 i jego orkiestry symfonicznej. Co prawda, według mnie soundtrack z NWN nie jest równie dobry jak ten z BG2 , jednak bez wątpienia zasługuje na naszą uwagę. Należy także zauważyć, że rodzaj, stopień i natężenie muzyki, zmieniają się zależnie od sytuacji w jakiej znajduje się nasz dzielny heros wraz ze swymi pomocnikami, co jeszcze bardziej potęguje klimat.

Dzwięk. Przyznam szczerze, nie mam zielonego pojęcia jak ten aspekt wyglądał w oryginalnej, anglojęzycznej wersji gry, jednak wydaje mi się, że dzielni tłumacze ze stajni CDProjekt stanęli na wysokości zadania. Z drugiej strony, nie jest to nic nie jest to jednak nic niezwykłego, ponieważ prawie każdy program który trafił pod skrzydła tej firmy posiadał profesjonalną, polską wersję językową. Mnogość głosów jest przytłaczająca, nasza postać niejednokrotnie podczas walki wtrąca rozmaite komentarze, które, podobnie jak w/w muzyka, zmieniają się zależnie od zaistniałej  na ekranie sytuacji. Wielka szkoda, że autorzy nie zdołali obdarzyć wszystkich postaci tymi cudownymi dialogami. Cóż, nie ma róży bez kolców…

Sterowanie i interface. Choć te elementy nie wydają się w pełni wykorzystywać potencjału jaki oferuje trzecia edycja, to w porównaniu choćby do Icewind Dale, czy Buldurs Gate, nastąpił tutaj ogromy krok naprzód. Do naszej dyspozycji zostało oddane kilka pasków skrótowych. Sterujemy głównie za pomocą myszki, choć niejednokrotnie przyjdzie nam używać skrótów klawiszowych w celu wyleczenia siebie, lub innych członków drużyny, czy też użycia potrzebnej w danym momencie umiejętności. Moje rozczarowanie z kolei, wywołała inna rzecz. Mimo, że gra wykorzystuje mechanikę trzeciej edycji, w wielu miejscach zdecydowanie ją upraszcza, lub nawet zmienia. Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że crpg nigdy nie będzie w stanie idealnie imitować prawdziwej gry wyobraźni, a pewne uproszczenia są konieczne, jednak wydaje mi się, że twórcy nie wysilili się zbytnio. Dobrze widać to na przykładzie klas prestiżowych. Tych dostaliśmy do wyboru jedynie kilka, a ich umiejętności zostały mocno okrojone, lub też zmodyfikowane. Wielka szkoda, ponieważ wydaje mi się, że program posiada potencjał pozwalający załatwić tą sprawę lepiej.

To nie grafika, dźwięki, dobra muzyka, czy doskonały interface sprawiają, że z chęcią po raz kolejny wracamy do danej gry. Te elementy także mają w tym swój udział, jednak rolę nadrzędną w tej sytuacji pełni klimat. Odrobina magii, mistyczności i… obcego realizmu, które da się odnaleźć w tytułach które zyskują sobie miano kultowych i są w stanie przykuć potencjalnego odbiorcę do monitora na wiele długich godzin, pozwalając bez przeszkód pogrążyć się w przygodzie. Terminy klimat i grywalność wyjątkowo ciężko jest określić. Wydają się niesprecyzowane i rozmyte. Być może takie być powinny. Choć ciężko jednoznacznie stwierdzić czym są, można bez wątpienia ustalić, że Neverwinter Nights posiada obydwa na wyjątkowo wysokim poziomie. Gra pozwala nam na wcielenie się w prostego kadeta szkoły w Neverwinter, który wyruszy na poszukiwanie swego przeznaczenia, w celu wyzwolenia miasta od pustoszącej go zarazy, zyskania sławy i bogactwa. I choć już to wydaje się gwarantować długą krucjatę, jest to dopiero początek naszych niesamowitych przygód. Przyjdzie nam zmierzyć się z niesamowitymi bestiami, rozwiązać dziesiątki zagadek i pomóc setkom postaci. NWN wydaje się tworzyć przed nami, choć prosty, to doskonały w swej prostocie „symulator życia” poszukiwacza przygód w magicznej krainie. 

O ile podstawowy program wydaje się mieć niewiele wad, sprawa ma się inaczej w stosunku do SoU. Dodatek wydaje się zrobiony „na siłę”. Co bystrzejsi obserwatorzy mogą się w tym miejscu dopatrywać zręcznej parodii/reprodukcji Icewind Dale. Przynajmniej na początku. Choć zadania powierzone naszej postaci różnią się znacznie, wszystko to ma już przebrzmiały klimat, brak obowiązkowego w takich tytułach powiewu nowości. Dodatkowo dodatek ten praktycznie „nakazuje” nam zacząć grę początkującą postacią, ponieważ zaawansowani bohaterowie mogą szukać w nim wyzwania ze świecą. A i tak zapewne go nie znajdą, podobnie jak klimatu, który umarł gdzieś po drodze.

Wiele mówiło się o zmianie nastawienia fanów względem serii po niesławnym SoU. Nie dziwi więc fakt, że twórcy raczyli pójść po rozum do głowy i z podniesionym czołem zdecydowali się ponownie wyjść naprzeciw oczekiwaniom milionów graczy na świecie. Tym razem z druzgocącym sukcesem jakim było Hordes of Underdark. Tytuł miał wszystko to czego brakowało nieudanemu przeciwnikowi: wszechobecne klimat, polot i, co najważniejsze, epickość przygody. Choć tak naprawdę zdawał się kontynuować przygody bohatera nieudanego SoU, zostawiając w spokoju podstawową wersję gry, niewielu zwróciło na ten fakt uwagę, ponieważ był praktycznie niezauważalny. Zejście naszego odważnego wojownika w nieznane i niepewne odmęty Podmroku w celu ratowania zostawionego na pastwę losu miasta zdawało się mieć wiele nawiązań do „podstawki” dostarczając przy tym powiew świeżości. Godne odnotowanie jest także pojawienie się wielu postaci z uniwersów D&D i Forgotten Realms, jak choćby piekielny lord Mefistofeles, czy oszalały czarnoksiężnik Alastor. Ludzie którzy mieli do czynienia chociażby z „Opisem Zapomnianych Krain” bez wątpienia rozpoznają tego ostatniego. I nie są to jedynie wzmianki o owych postaciach, a otwarta interakcja między nimi a bohaterem. Dodatkowo, twórcy dali naszej postaci możliwość wkroczenia na poziomy, które całkowicie przewyższają standardową istotę ludzką. Poziomy epickie. Wszystkie te elementy gwarantują cudowną i zapadającą w pamięć zabawę.

Jeżeli jakiś czytelnik dotarł aż tutaj, z pewnością sporządzanie przeze mnie jakiegokolwiek podsumowania nie ma najmniejszego sensu. Moja opinia jest właściwie widoczna na pierwszy rzut oka. Neverwinter Nights, wraz ze swym drugim dodatkiem jest hitem, który na zawsze zapisał się na kartach historii gier wideo. I zrobił to niewątpliwie zasłużenie.


Justice.
komentarz[41] |

Komentarze do "Recenzja Neverwinter Nights "



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda

aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta


   Top 10
   Zadania w NwN...
   Kody do NwN I
   Postacie w Nw...
   Bronie od Mar...
   Zaklęcia Czar...
   Bronie (Zwykł...
   Atuty - Barba...
   Atuty - Mnich
   Zbroje i Tarc...
   Własne przemy...

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.013164 sek. pg: